Kitesurfing - Lifestyle a może jednak lans a może ...
Widzisz archiwalną wersję wątku "Kitesurfing - Lifestyle a może jednak lans a może ..." z forum www.kiteforum.pl/forum/
Strona 1 z 1 • 1
Ney - Sob Cze 10, 2006 12:17
Kitesurfing – Lifestyle a może jednak lans a może sposób na zarobienie kasyn na ZNUDZONYCH krawaciarzach...
Elo 4all, przeglądać rożne fora, strony o tematyce kiteowej zauważam pewne prawidłowości... a mianowicie KITEsurferów podzieliłbym na trzy kategorie...
Lifestyle – ludzie, dla których kitesurfing stał się MYSLA przewodnia w życiu, całe swoje życie podporządkowują pływaniu, zmieniają miejsca zamieszkania, prace itd., byle by móc spędzać cały czas na pływaniu/na spocie...
Lans, bardzo fajnie ukazała to Panna z poprzedniego posta, pianka, browar i przesiadywanie w barze, nieskończone dyskusje nad wyższością jednej latawki nad druga (a tak naprawdę na żadnej nie pływali), wieczorne BALETY w nowiuśkich FIRMOWYCH ciuszkach... A może Lans jest nierozłączną częścią Kitesurfingu ?
Kasa, ostatnia kategoria osób, które wyczuły modę na kita i próbują na tym zarobić bez większego zagazowania w ten sport...
Jestem ciekaw waszych opinii, czy uważacie podobnie jak ja? Jak sadzicie, kto jest w większości Lansowicze?
Tak wiec zapraszam do dyskusji... Jeśli ktoś z was PODPORZADKOWAL dotychczasowe życie pod kita i zerwał z tzw. „normalnością” to proszę o wypowiedz... Ciekawi mnie czy było warto...
Bez sensu i składu, ale chociaż jest jakiś temat do dyskusji...
pozdr
Aha, mam nadzieje ze nikt się nie czuje urażony klasyfikacja ... tworząc kategorie nie miałem na myśli konkretnych osób
C A M E L - Nie Cze 11, 2006 1:48
jeżeli inne sporty deskowe można podciagnąc jako uzupałnienie to ja mam pytanie :
a co z tymi co "życie podporządkowują" i "zmieniają miejsca zamieszkania" a jednocześnie: nie tylko "próbują na tym" zarobić", ale się z tego utrzymują i nie tylko "zerwali z normalonścią" ba! nawet jej dobrze nigdy nie zaczęli?
/wybór podjąłem jakieś 17 lat temu i ciągnę ten life już 14-sty rok nie żałuję i nie zmienię tego /
czy warto warto
ale są i minusy:
jak jesteś 8< miesięcy na spotach (bo Alpy to też spot - tylko wieje rzadziej, więc się jeździ z nudów z góry na dół) ciężko się załatwia kilka ważnych spraw życiowych
czasami człowiek leci na jeden dzień do PL, tylko po to, zeby się zobaczyć z rodziną i musi jutro wrócić, bo to też praca a tu samolot opóźniony o 12h albo się psuje w powietrzu i wraca tam skąd wystartował (i to nie egipski tylko nasz poczciwy LOT rejsowy do Monachium) - to tylko taki mały przykład, ale chodzi o coś szerszego
ktoś to musi robić no i pchamy już lata ten wózek z tym drugim "wariatem" Zimasem
/on ma fajnie, bo jego "Kitehansa" po tych samych piniądzach a o to nie łatwo - wbrew pozorom/
trochę to takie marynarskie życie
ale juz od 7 lat Boże Narodzenie i Sylwester obowiazkowo w domu (choć co rok wołami mnie ciągną: "Camel zorganizuj znów coś na Sylwka!")
a kasa? no nie jest to szyb naftowy ani sieć komórkowa poświecając tyle czasu i energii na inne sposoby zarbaiania byłoby jej z pewnością więcej więc to jednak lifestyle
takie tam zwierzenia publiczne
ale zagajacz N. prosił o wypowiedź - to i jest
Salam
Camel
ps. co wszystko nie zmienia faktu, że co rusz słyszę: "ty to masz zaj..........e"
rolnik - Nie Cze 11, 2006 8:40
Lifetyl bez lansu nie istnieje Podzial nieudany . Podgrupa kasa to nie zadni kiciaze tylko handlowcy! Najczesciej chyba w lifestylu zawiera sie lans a niektorym udaje sie z tego zyc tak ja to widze
sarin - Nie Cze 11, 2006 9:16
Moze troche za wysoko mnie "przywiało" bo nie pływam ale moim zadniem jest w tym troche sensu bo podobnie jest z innymi sportami jest gro ludzi którzy smigaja na nartach albo deskach i jedni za wszelką cene chac spedzac czas na stoku a inni w kolejkach robią rewie mody. To chyba po prostu lezy w ludzkiej naturze- szpan. Poza tym duzo osób szczegulnie tych którym cos nie bardzo wychodzi a bardzo by chcieli, lubią tworzyc kolorowe opowiesci o przygodach ze sportem których nikt nie widzial- niewiarygodne skoki ekstremalne sytuacje a najczesciej super niebezpieczne upadki przy których przypadkiem wychodzi jakis flip albo jeszce lepiej podwójny flip e po prostu tak bylo jest i bedzie, i to nie tylko w sporcie.
Lifestyle = choroba
i na kazdym kroku udowadnia mi to moja druga połowa, czas zaczął krecic sie wokół prognoz latawca i deski ale nie zamierzam tego zmieniac
__kater__ - Nie Cze 11, 2006 10:19
Dla mnie Kite jest czyms czego taka ankietka nie opisze. Wszystko sie wywrocilo do gory nogami. Szukam teraz kazdej mozliwosci by wyrwć się nad wodę. Ten sport naprawdę potrafi zmienić człowieka
Małgosi@ - Nie Cze 11, 2006 10:47
Moim zdaniem lanserów jest zdecydowanie wiecej niż prawdziwych pasjonatów. Bo dlaczego np. koszulki z duzym logo quicksilvera sprzedają się zdecydowanie lepiej niż te zaopatrzone tylko w metkę? Problem nie dotyczy tylko kite'a. Mało to wieśniaków podpierających swoje deski (koniecznie duże logo Burtona na ślizgu) przed knajpami na stoku? Dodam, ze podpierają, bo nie umieją jeździć. W dodatku bez przerwy słyszysz gatkę w stylu, ze nie jeżdżą, bo im się już nie chce Już tyle się wyjeździli na przeróznych lodowcach,ze już ich Krynica czy Białka nudzi Ble... Niestety w Szwajcarii czy we Włoszech nie chce im się tak samo. Powody tym razem "inne". Kolejek co prawda nie ma, ale śnieg jest tym razem nie taki jak trzeba.
Znam takich Znudzone trybiki korporacyjne. Imponują im ludzie, którzy potrafią pieprznąc wszystko w cholerę i podąrzać swoją drogą realizując swoje pasje. Takich zapaleńców jest niewielu i do tego trzeba odwagi. Jest to jednak wavy, więc dobrze by było wylansować się na kogoś, kto gardzi zarabianiem kaski w korporacji. Do tego potrzebne są więc akcesoria: lanserskie ciuszki, okularki, surferskie klapeczki itd. Trzeba pokreślać swojego stajla na kazdym kroku. Mój kolega - z resztą całkiem sympatyczny WS, potrafił dwie godziny pakować swoją dechę na dach samochodu, zeby później cały (długi) weekend spędzić w barze:) Deseczka wróciła do Wawy nietknięta Swoich megadrogich okularków nie ściągał z czachy nawet jak deszcz padał Cóz... trzeba mieć stajla niezależnie do pogody Mnie to osobiscie nie wkurza, a nawet mnie to bawi. Wkurza mnie natomiast, ze kiedy całe moje towarzystwo puka się w głowe, kedy na jakimś wypadzie wstaję o 7 rano, żeby iśc na stok...
dr. borian - Nie Cze 11, 2006 19:53
Małgosi@ o 7 rano to się idzie na surfing.
A co do ogólnego tematu to tylko powiem, że staram sie zeby to co robię mówiło za mnie. Dobra lece na bro.
No sarin masz troche racji
sarin - Nie Cze 11, 2006 20:35
Doktorku i tu sie mylisz jesli kogos nie stac na wypad w alpy to wlasnie z samego rana ma szanse tak naprawde pobawic sie na stoku gdy jest jeszcze pusty i nie ma kolejek
majer - Nie Cze 11, 2006 23:13
hej!
ja bym to podzielił tak: - lifestyl - wszyscy wiedzą o co chodzi - kasa, w sensie lans - czyli 3 zajebiste nadmuchane kajty(no chyba, że komórki:-)) ale warunki i tak nie pozwalaja na pływanie... - ściema - dobra gadka, wiem wszystko o każdym sprzęcie...ale na zadnym jeszcze nie pływałem - party - najpierw impra, piwko...a jak zabraknie to trochę spłyne z wiatrem i pasuje - handel...czyli typowa ustawka na zysk
ale...jak to rolnik wczesniej zauwazył wszystko zaczyna się od lifestylu, czyli zaczynamy wszyscy zajawką na hura, potem co lepsi doskonalą się, co gorsi i biedniejszi wolą piwko i ściemę, co bogatszi stawiaja na sprzęt, a niektórzy widza w tym kasę...i wydaje mi się, że taka jest naturalna droga - zaczynam nowy sport...mam zajawkę...doskonalę się...otwieram szkołę i ucze innych...zostaje dystrybutorem i sprzedaję...okazuje się, że jak jestem dobry to mogę z tego żyć...ale dalej mam zajawkę... i to wydaję mi się najlepszą drogą
a najgorsze są skrajności, gdy ktoś zaczyna od handlu, ściemy badz lansu...nie plywajac
ale i tak kite jest w kazdym stopniu zaje...ty!
pozdrawiam
sampan - Pon Cze 12, 2006 0:44
Haloha! A normalnych turystów nie uwzględnia się, którzy lubią sobie od czasu do czasu posurfować na takim sprzęcie na jaki ich stać czyli zwykle paroletnim, kożystając z urlopu parę razy w roku... A jak mam okularki słoneczne, za stówkę pouczę kogoś bodydragów na swoim sprzęcie, lubię piffko z korzeniem i koczuję na CH3 zawsze kiedy mam czas i trochę kasy to jestem lifestyle-lanserem i chamskim dealerem? No bo już sam nie wiem na jaką etekietkę mam się zdecydować
Ney - Pon Cze 12, 2006 0:54
sampan napisał: No bo już sam nie wiem na jaką etekietkę mam się zdecydować
nie chodzi o przypisywanie sobie metek, a o dyskusje jak postrzegacie nasze środowisko, chyba ze ktoś woli się kłócić nad wyższością książki w twardej okładce nad miękką to wtedy polecam BAGIENKO z innego topiku...
bigfoot gt - Pon Cze 12, 2006 9:54
neykon napisał:
nie chodzi o przypisywanie sobie metek, a o dyskusje jak postrzegacie nasze środowisko, chyba ze ktoś woli się kłócić nad wyższością książki w twardej okładce nad miękką to wtedy polecam BAGIENKO z innego topiku...
No cóż ogólnie zaczeło się od zajawkowiczow którzy poświecili życie dla sportu lecz odrazu wychwycili ich Ci od robienia kapusty i zaproponowali "s;luchaj stary uszyjemy szmatke jaka bedziesz chcial ale musisz na niej plywac a my bedziemy cie wysylac w dowolne zakątki swiata" no coż ciężko odmówić nie dość że można uprawiac liftyle za friko trzeba by być głupim by odmówić a następnie ci od kapusty by sprzedac wiecej sprzetu zaczeli kombinowac nagrywki zajawkowych filmikow by caly swiat obiegly zdjęcia ich najnowszego modelu latawki. a gdy ludziska zobaczyly sie zajarały i powstaly szkolki by robic kase a zarazem dac mozliwosc zwyczajnym ludziską nauczenia się tego sportu. Niektórzy z niich się uczą dla zajawki chcą pływać chocby na sprzęcie paroletnim byle plywac a inni uczą się po to by napompować najnowszego latawca i niech ludziska na brzegu widzą nową pianke najnowsze okularki o super koszulce nie wspmne z logiem opasającym trzykrotnie
Tak wiec jak widać każda grupa ma swój koloryt i jednym słowem tworzą one jedną spójną całość. Wyobraźcie sobie że nie ma szkolek KITE na calym helu i latawce z zawrotną predkoscia latają nad glowami kosząc co wyższych osobników. Wyobrazcie sobie brak bezproblemowego zakupu latawaca gdyby nie ci od kasy. a na koniec gdyby nie lifestylowcy i lanserzy nie byłoby tylu kiterów którzy jak już poprzednik wspomnial, potrafią choćby dwa dni w tygodniu wolne poswiecic na przyjemnosc. Bo dzieki lanserą pglądamy nowy sprzecik i ciuszki na brzegu a lifestylowcą na wodzie
Strona 1 z 1 • 1
Podobne wątki
KiteSurf Magazyn - zmiany, zmiany, ...
Pierwsze kroki, pierwsze wnioski o Kitesurfingu
RADIO PIN 102 FM / AUDYCJA RAFAL & KITESURFING / CZWARTE
page 28
majoweczki 2010 2760
50 cent video
klawiatura sterujaca naprawa korga is40
dlaczego warto kupic starter simplusa
2727projektownie ogrodF3w2727
kolumny do 600 zl jaki korektor do alton 110
mikrokontroler i java
hc punk d i y show na squacie m9 w sosnowcu
Zestawienie wątków z grup dyskusyjnych :: Strona Główna
|
|